Zapylacze w ogrodzie – kto odwiedza kwiaty i jak naprawdę pomaga roślinom
Gdy mówimy o zapylaczach, najczęściej myślimy o pszczole miodnej. To zrozumiałe, bo jest najbardziej rozpoznawalna, żyje blisko człowieka i od wieków kojarzy się z pracą na kwiatach. Ale ogród nie jest odwiedzany wyłącznie przez pszczoły z uli. W rzeczywistości zapylanie to wspólna praca wielu grup owadów: trzmieli, pszczół samotnic, muchówek, bzygów, motyli, ciem, chrząszczy, os i wielu mniej zauważanych gatunków. Jedne są aktywne w chłodny poranek, inne w pełnym słońcu, jeszcze inne dopiero wieczorem, gdy część ogrodu pachnie najmocniej.
W dobrze zaprojektowanym ogrodzie zapylacze nie są dodatkiem do kompozycji. Są częścią żywego systemu, od którego zależy zawiązywanie owoców, nasion, równowaga biologiczna i ogólna odporność ogrodu. Im więcej różnych zapylaczy odwiedza ogród, tym stabilniejszy staje się cały ekosystem. Dlatego ogród przyjazny zapylaczom nie powinien być podporządkowany tylko jednej grupie owadów. Największą wartość ma taki, który daje pożytek wielu gatunkom od wczesnej wiosny do późnej jesieni.
Na czym polega zapylanie i dlaczego ogród go potrzebuje
Zapylanie polega na przeniesieniu pyłku z pręcików na znamię słupka kwiatu. U części roślin może dojść do samozapylenia, u innych konieczny jest pyłek z innego kwiatu lub innej rośliny. W praktyce ogrodniczej oznacza to jedno: bez sprawnego zapylania wiele roślin słabiej zawiązuje owoce i nasiona. Dotyczy to zarówno warzyw, drzew owocowych, krzewów jagodowych, jak i wielu roślin ozdobnych.
Owady nie odwiedzają kwiatów „z myślą” o ogrodniku. Szukają pożywienia: nektaru, pyłku, czasem także innych drobnych owadów. Przy okazji przenoszą pyłek na swoim ciele. Jedne robią to bardzo skutecznie, bo są owłosione i często odwiedzają kwiaty tego samego gatunku. Inne są mniej precyzyjne, ale za to liczne, aktywne w innych warunkach pogodowych albo docierają do kwiatów, które dla pszczół są mniej atrakcyjne.
Warto zapamiętać prostą zasadę: nie istnieje jeden idealny zapylacz do całego ogrodu. Jabłoń, borówka, dynia, lawenda, bluszcz, koper, jeżówka, śliwa, pomidor, malina i wieczornik pachnący mogą być odwiedzane przez różne owady. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest różnorodność – zarówno wśród roślin, jak i wśród miejsc, w których zapylacze mogą odpocząć, ukryć się i założyć gniazdo.
Pszczoła miodna – najbardziej znana, ale nie jedyna
Pszczoła miodna (Apis mellifera) jest jednym z najważniejszych i najlepiej rozpoznawalnych zapylaczy. Żyje społecznie, tworzy duże rodziny i może odwiedzać ogromną liczbę kwiatów w ciągu sezonu. W ogrodach pojawia się szczególnie chętnie na roślinach dających dużo nektaru i pyłku, takich jak drzewa owocowe, lipy, lawenda, facelia, gryka, koniczyna, ogórecznik, szałwia, maliny czy jeżówki.
Jej dużą zaletą jest liczebność. Jeśli w pobliżu znajduje się pasieka, pszczoły miodne mogą intensywnie oblatywać kwitnące rośliny sadownicze i ozdobne. W czasie kwitnienia jabłoni, czereśni, śliw, malin czy porzeczek ich obecność może wyraźnie poprawić zawiązywanie owoców. Nie oznacza to jednak, że ogród powinien być projektowany tylko pod pszczołę miodną.

Pszczoła miodna ma swoje ograniczenia. Nie zawsze pracuje chętnie przy chłodniejszej pogodzie, nie do wszystkich kwiatów dociera równie skutecznie i bywa mniej efektywna przy roślinach wymagających specyficznego sposobu zapylania. Dlatego w ogrodzie równie ważne są dzikie zapylacze. Pszczoła z ula jest cenna, ale nie zastępuje całej różnorodności dzikich owadów.
Trzmiele – silni zapylacze na chłód, wiatr i trudniejsze kwiaty
Trzmiele (Bombus) należą do pszczół, ale pracują inaczej niż pszczoła miodna. Są większe, mocniej owłosione i często aktywne przy niższych temperaturach. To ogromna przewaga w polskim ogrodzie, zwłaszcza wiosną, gdy kwitną drzewa owocowe, a pogoda bywa zmienna. Trzmiele potrafią pracować wtedy, gdy wiele pszczół miodnych jeszcze niechętnie opuszcza ul.
Ich szczególne znaczenie widać przy roślinach o głębszych lub trudniej dostępnych kwiatach. Trzmiele świetnie radzą sobie z wieloma roślinami bobowatymi, kwiatami dzwonkowatymi, naparstnicami, ogórecznikiem, żywokostem, szałwiami, jasnotami, kocimiętką czy pomidorami. Potrafią także wykonywać tzw. zapylanie wibracyjne, czyli wprawiać kwiat w drgania, co pomaga uwolnić pyłek u niektórych roślin.

W ogrodzie trzmiele najczęściej odwiedzają:
- drzewa i krzewy owocowe kwitnące wiosną,
- maliny, jeżyny, borówki i porzeczki,
- lawendę, kocimiętkę, szałwię, jasnotę i ogórecznik,
- koniczynę, wyki i inne rośliny bobowate,
- pomidory, papryki i rośliny uprawiane pod osłonami.
Trzmiele często zakładają gniazda w ziemi, w opuszczonych norach gryzoni, w suchych kępach traw, pod deskami albo w mniej uporządkowanych zakątkach ogrodu. Dlatego ogród zbyt sterylny, bez liści, kęp traw, zakamarków i spokojnych miejsc, jest dla nich znacznie mniej przyjazny.
Pszczoły samotnice – ciche specjalistki od zapylania
Pszczoły samotnice nie tworzą rodzin takich jak pszczoła miodna. Każda samica samodzielnie zakłada gniazdo, zbiera pyłek i przygotowuje komórki dla potomstwa. W Polsce występuje wiele gatunków pszczół dzikich, a w ogrodach często pojawiają się m.in. miesierki (Megachile), murarki (Osmia), makatki (Anthidium), smukliki (Halictus), zadrzechnie (Xylocopa) oraz przedstawicieli lepiarkowatych (Colletidae). To jedne z najważniejszych, a jednocześnie najbardziej niedocenianych zapylaczy ogrodowych.

Murarka ogrodowa jest szczególnie znana z zapylania drzew owocowych. Pojawia się wiosną i chętnie odwiedza kwiaty jabłoni, grusz, czereśni, wiśni, śliw, porzeczek i agrestu. Jej skuteczność wynika między innymi z tego, że intensywnie porusza się między kwiatami i przenosi dużo pyłku na owłosionym ciele.
Pszczoły samotnice mogą gniazdować w różnych miejscach:
- w pustych łodygach roślin,
- w otworach w drewnie,
- w szczelinach murów,
- w ziemi, szczególnie na suchych, odkrytych fragmentach gleby,
- w glinianych skarpach, piaszczystych miejscach i naturalnych zakamarkach.
Dlatego hotel dla owadów może pomóc tylko części gatunków. Nie wystarczy powiesić dekoracyjnego domku i uznać sprawę za załatwioną. Większość pszczół samotnic potrzebuje przede wszystkim różnorodnych kwiatów, braku chemicznej presji i miejsc do gniazdowania. Dla jednych będą to suche łodygi bylin, dla innych odkryta gleba, dla kolejnych stare drewno lub szczeliny.
Przeczytaj również o tym: Jak zimują pszczoły, trzmiele i inne zapylacze
Bzygi – muchówki, które udają osy, ale pomagają ogrodowi podwójnie
Bzygi (Syrphidae) są często mylone z osami, bo wiele z nich ma żółto-czarne paski. W rzeczywistości to muchówki, a nie błonkówki. Nie żądlą i nie są agresywne. W ogrodzie są bardzo cenne, bo dorosłe osobniki odwiedzają kwiaty, a larwy wielu gatunków żywią się mszycami. Bzygi łączą więc dwie funkcje: zapylają rośliny i wspierają naturalne ograniczanie szkodników.
Najłatwiej zobaczyć je na kwiatach płaskich, drobnych i łatwo dostępnych. Szczególnie lubią baldachy i kwiatostany, na których mogą wygodnie usiąść. Dlatego tak chętnie odwiedzają koper, marchew pozostawioną do kwitnienia, pietruszkę, kolendrę, lubczyk, krwawnik, dziką marchew, nagietki, aksamitki, facelię, nawłoć i wiele roślin z rodziny selerowatych oraz astrowatych.

Rośliny szczególnie dobre dla bzygów to:
- koper, kolendra, kminek, lubczyk i pietruszka w fazie kwitnienia,
- krwawnik, rumianek, złocień i nagietek,
- facelia, gryka i gorczyca,
- dzika marchew i inne rośliny baldaszkowate,
- bluszcz kwitnący jesienią.
Jeśli w ogrodzie nie zostawiamy żadnych roślin do kwitnienia, bzygi mają znacznie mniej pożytku. To ważne zwłaszcza w warzywniku. Kwitnący koper, kolendra, szczypiorek, pietruszka czy rukola nie są bałaganem, lecz zaproszeniem dla pożytecznych owadów.
Motyle dzienne – piękne, widoczne, ale wymagające czegoś więcej niż nektar
Motyle (Lepidoptera) są najbardziej lubianymi zapylaczami, ale ich rola bywa rozumiana zbyt wąsko. Dorosłe motyle odwiedzają kwiaty dla nektaru, jednak aby naprawdę wspierać ich obecność w ogrodzie, trzeba pamiętać także o gąsienicach. Ogród dla motyli to nie tylko kwiaty dla dorosłych osobników, ale również rośliny pokarmowe dla larw.
Motyle chętnie odwiedzają kwiaty barwne, dobrze widoczne, często z płaskim lub rurkowatym dostępem do nektaru. Lubią rośliny kwitnące długo i obficie: budleję, werbenę patagońską, jeżówki, rudbekie, lawendę, lebiodkę, floksy, astry, osty, sadźce, kocimiętkę, rozchodniki i cynie. W ciepłe dni są aktywne szczególnie tam, gdzie mają słońce, nektar i osłonę od wiatru.

Aby motyle nie były tylko przelotnymi gośćmi, warto zostawić w ogrodzie:
- pokrzywy dla gąsienic rusałek,
- rośliny kapustne dla bielinków, jeśli możemy poświęcić część roślin,
- trawy i dzikie fragmenty dla gatunków łąkowych,
- krzewy i żywopłoty jako osłony,
- kwiaty od wiosny do jesieni.
W praktyce oznacza to, że ogród całkowicie wypielony, bez pokrzyw, dzikich brzegów i mniej reprezentacyjnych zakamarków, będzie dla motyli uboższy. Jeśli chcemy mieć motyle, musimy zaakceptować także część roślin, które żywią ich gąsienice.
Ćmy – nocni zapylacze, o których często zapominamy
Ćmy (Heterocera), czyli motyle nocne, są zwykle mniej lubiane niż motyle dzienne, a niesłusznie. Wiele gatunków odwiedza kwiaty po zmroku i przenosi pyłek wtedy, gdy pszczoły i motyle dzienne już nie pracują. Nocne zapylanie jest ważną częścią życia ogrodu, szczególnie przy roślinach pachnących wieczorem.
Ćmy przyciągają często kwiaty jasne, kremowe, białe lub bladożółte, dobrze widoczne po zmroku, a także rośliny silnie pachnące wieczorem. Do takich roślin należą m.in. wiciokrzewy, wieczornik damski, maciejka, tytoń ozdobny, lewkonia, jaśminowiec, floks wiechowaty, niektóre lilie i rośliny o długich, rurkowatych kwiatach.

Ogród przyjazny ćmom powinien mieć:
- rośliny kwitnące i pachnące wieczorem,
- krzewy, żywopłoty i drzewa jako miejsca schronienia,
- ograniczone sztuczne oświetlenie nocą,
- mniej koszone fragmenty z trawami i roślinami żywicielskimi,
- brak intensywnej chemicznej ochrony roślin.
Sztuczne światło może dezorientować nocne owady. Dlatego jeśli ogród ma wspierać ćmy i inne nocne organizmy, warto ograniczyć mocne lampy, stosować światło punktowe i wyłączać oświetlenie wtedy, gdy nie jest potrzebne. Ogród przyjazny zapylaczom nie kończy pracy o zachodzie słońca.
Chrząszcze – dawni zapylacze od pyłku, płatków i prostych kwiatów
Chrząszcze (Coleoptera) rzadko są pierwszym skojarzeniem z zapylaniem, ale również odwiedzają kwiaty. Część z nich zjada pyłek, nektar lub fragmenty kwiatów, a przy okazji przenosi pyłek między roślinami. Nie są zwykle tak precyzyjne jak pszczoły, ale ich rola w ogrodzie nie jest bez znaczenia, szczególnie na kwiatach szeroko otwartych i łatwo dostępnych.
Chrząszcze można spotkać na kwiatach dzikich róż, jeżyn, malin, jarzębów, głogów, kalin, krwawnika, dzikiej marchwi, wiązówki, tawuł, czarnego bzu i wielu roślin o prostych kwiatach. Najczęściej korzystają z kwiatów, na których można wygodnie usiąść i dostać się do pyłku bez specjalistycznej budowy aparatu gębowego.

Dla chrząszczy ważne są nie tylko kwiaty, ale też struktura ogrodu:
- stare drewno, pnie i gałęzie,
- żywopłoty i krzewy kwitnące,
- kompostownik i warstwa ściółki,
- dzikie fragmenty ogrodu,
- brak przesadnego sprzątania każdego liścia i patyka.
Oczywiście nie każdy chrząszcz jest zapylaczem i nie każdy jest pożyteczny dla roślin ozdobnych. Jednak patrzenie na chrząszcze wyłącznie jak na potencjalne szkodniki jest błędem. W ogrodzie biologicznie bogatym część chrząszczy bierze udział w zapylaniu, część rozkłada materię organiczną, a część poluje na inne drobne organizmy.
Osy – niedoceniane zapylacze i drapieżniki
Osy (Vespula vulgaris) budzą niepokój, bo potrafią żądlić i bywają natarczywe późnym latem. Z ogrodniczego punktu widzenia nie są jednak wyłącznie problemem. Dorosłe osy odwiedzają kwiaty, korzystają z nektaru i mogą przenosić pyłek. Jednocześnie wiele z nich poluje na inne owady, którymi karmią larwy. Osy mogą więc pomagać zarówno w zapylaniu, jak i w ograniczaniu części szkodników.
Osy odwiedzają często kwiaty łatwo dostępne, o płaskich kwiatostanach lub prostych koronach. Można je spotkać na bluszczu, marchwi, koprze, krwawniku, mięcie, nawłoci, sadźcu, oregano, tymianku, dzikiej róży i wielu roślinach kwitnących późnym latem. Szczególnie cenny jest bluszcz, który kwitnie wtedy, gdy wiele innych źródeł nektaru już zanika.

Warto zachować rozsądek. Gniazdo os przy miejscu wypoczynku, piaskownicy lub wejściu do domu może być problemem i wymagać interwencji. Ale pojedyncze osy odwiedzające kwiaty nie są powodem do paniki. Nie każdy owad w żółto-czarne paski jest zagrożeniem, a wiele z nich pełni w ogrodzie ważną funkcję.
Muchówki inne niż bzygi – małe, niepozorne, ale obecne na kwiatach
W ogrodzie kwiaty odwiedzają także inne muchówki, nie tylko bzygi. Część z nich szuka nektaru, część pyłku, a część po prostu korzysta z kwiatów jako miejsca żerowania. Są często małe, niepozorne i łatwe do przeoczenia, ale w chłodniejszych lub bardziej wilgotnych warunkach mogą być bardzo aktywne.
Muchówki odwiedzają wiele kwiatów drobnych, płaskich i łatwo dostępnych. Szczególnie często pojawiają się na roślinach baldaszkowatych, astrowatych i dzikich krzewach. Ich znaczenie rośnie tam, gdzie ogród ma bardziej naturalny charakter i oferuje wiele drobnych kwiatów, a nie tylko pełne odmiany ozdobne.
Dobre rośliny dla muchówek to:
- dzika marchew, koper, kolendra i pietruszka,
- krwawnik, rumianek, nawłoć i wrotycz,
- czarny bez, głóg i dereń,
- facelia i gryka,
- bluszcz jako późne źródło pożytku.
Muchówki pokazują, że ogród przyjazny zapylaczom nie może składać się wyłącznie z dużych, efektownych kwiatów. Drobne, niepozorne kwiaty są dla wielu owadów znacznie cenniejsze niż wielkie, pełne kwiatostany bez dostępu do pyłku i nektaru.
Mrówki i inne przypadkowe zapylacze
Mrówki (Formicidae) czasem odwiedzają kwiaty, ale nie są głównymi zapylaczami ogrodu. Ich ciała zwykle nie są tak dobrze przystosowane do przenoszenia pyłku jak ciała pszczół czy trzmieli, a część substancji obecnych na ich powierzchni może nawet ograniczać żywotność pyłku. Mimo to w określonych sytuacjach mogą przenosić pyłek między blisko położonymi kwiatami.

W ogrodzie mrówki mają jednak inne znaczenie. Spulchniają glebę, przenoszą drobne cząstki organiczne, ale mogą też chronić mszyce, z których spadzi korzystają. Dlatego nie warto na siłę przypisywać im roli głównych zapylaczy. Są elementem ekosystemu, ale nie zastąpią pszczół, trzmieli, bzygów, motyli czy chrząszczy.
Jakie rośliny najlepiej wspierają różne zapylacze
Najlepszy ogród dla zapylaczy to nie rabata z jedną modną rośliną, ale ciągłość kwitnienia i różnorodność kształtów kwiatów. Jedne owady potrzebują płaskich kwiatostanów, inne długich rurek, jeszcze inne kwiatów otwartych, bogatych w pyłek. Im większa różnorodność roślin, tym większa szansa, że ogród będzie karmił wiele grup zapylaczy.
Warto planować rośliny sezonami:
- wczesna wiosna: krokusy, cebulice, przebiśniegi, śnieżniki, wierzby, leszczyna, dereń jadalny, miodunka, pierwiosnki, drzewa owocowe,
- późna wiosna: jabłonie, grusze, wiśnie, czereśnie, porzeczki, agrest, głogi, lilaki, szałwie, dąbrówki, jasnoty,
- lato: lawenda, kocimiętka, oregano, tymianek, facelia, ogórecznik, jeżówki, rudbekie, nagietki, aksamitki, malwy, floksy,
- późne lato i jesień: astry, rozchodniki, nawłoć, sadziec, dzielżany, wrzosy, bluszcz, późne odmiany ziół i roślin baldaszkowatych.
Ważne są też rośliny rodzime i dobrze przystosowane do lokalnych owadów. Nie oznacza to, że każda roślina obcego pochodzenia jest bezwartościowa. Wiele gatunków ogrodowych także daje nektar i pyłek. Problem zaczyna się wtedy, gdy ogród składa się głównie z odmian pełnych, sterylnych lub takich, do których owady nie mają dostępu. Kwiat piękny dla człowieka nie zawsze jest użyteczny dla zapylacza.
Pełne kwiaty – dlaczego często są pułapką estetyczną
Wiele odmian ozdobnych hoduje się tak, aby miały więcej płatków, większe kwiaty i bardziej spektakularny wygląd. Często odbywa się to kosztem pręcików, pyłku i dostępu do nektaru. Dla człowieka taki kwiat wygląda imponująco, ale dla owada może być prawie bezużyteczny. Pełne odmiany bywają ogrodową dekoracją, ale nie zawsze są stołówką dla zapylaczy.
Nie trzeba całkowicie rezygnować z roślin pełnych. Warto jednak równoważyć je odmianami pojedynczymi, półpełnymi, dzikimi i botanicznymi. Jeśli rabata ma być piękna i pożyteczna, dobrze, żeby część roślin miała widoczne środki kwiatów, dostępny pyłek i nektar.
Praktyczna zasada jest prosta:
- jeśli widać pręciki i owady chętnie siadają na kwiatach, roślina ma większą wartość dla zapylaczy,
- jeśli kwiat jest zbity jak pompon i owady go omijają, jego wartość pożytkowa może być niska,
- najlepiej łączyć rośliny ozdobne z użytkowymi, ziołami i gatunkami naturalistycznymi.
Woda, schronienie i miejsca gniazdowania
Same kwiaty nie wystarczą. Zapylacze potrzebują także wody, schronienia i miejsc do rozrodu. Ogród, który kwitnie pięknie, ale jest regularnie opryskiwany, koszony do zera i sprzątany z każdego liścia, nadal może być dla wielu owadów trudnym miejscem do życia. Ogród przyjazny zapylaczom musi oferować nie tylko jedzenie, ale też bezpieczną przestrzeń.
Warto zostawić:
- fragment niekoszonej trawy lub małą łąkę kwietną,
- suche łodygi bylin na zimę,
- kupkę gałęzi, stare drewno albo naturalny zakątek,
- odsłonięty fragment piaszczystej ziemi dla pszczół gniazdujących w gruncie,
- płytkie poidełko z kamykami, na których owady mogą bezpiecznie usiąść,
- żywopłot, krzewy i rośliny o różnej wysokości.
Hotele dla owadów mogą być pomocne, ale tylko wtedy, gdy są dobrze wykonane, suche, czyste i ustawione w odpowiednim miejscu. Nie zastąpią naturalnych siedlisk. Najlepszy hotel dla zapylaczy to cały ogród zaprojektowany tak, by nie był sterylny.
Opryski i chemia – największy błąd w ogrodzie dla zapylaczy
Jeśli ogród ma wspierać zapylacze, trzeba bardzo ostrożnie podchodzić do środków ochrony roślin. Największym błędem jest opryskiwanie roślin w czasie kwitnienia, w dzień, gdy owady intensywnie pracują. Nawet preparat stosowany „tylko na szkodniki” może zaszkodzić owadom odwiedzającym kwiaty.
W praktyce należy kierować się kilkoma zasadami:
- nie opryskiwać kwitnących roślin, jeśli odwiedzają je owady,
- najpierw stosować metody mechaniczne, biologiczne i profilaktyczne,
- czytać etykiety środków ochrony roślin,
- wykonywać konieczne zabiegi wieczorem, po zakończeniu oblotu,
- nie stosować preparatów „na wszelki wypadek”,
- unikać chemii na roślinach, które mają być pożytkiem dla zapylaczy.
Najzdrowszy ogród to nie taki, w którym nie ma żadnego owada poza pszczołą. To ogród, w którym jest równowaga. Biedronki, złotooki, bzygi, pasożytnicze błonkówki, pająki i ptaki ograniczają część szkodników naturalnie. Im bardziej różnorodny ogród, tym mniejsza potrzeba nerwowego sięgania po opryski.
Jak stworzyć ogród dobry dla wszystkich zapylaczy
Najlepsze działania są proste, ale wymagają konsekwencji. Nie chodzi o to, żeby zamienić cały ogród w dziką łąkę. Chodzi o to, by w każdym sezonie zapylacze znalazły w nim jedzenie, wodę i schronienie. Nawet mały ogród, balkon albo taras mogą realnie pomagać owadom, jeśli są obsadzone mądrze.
Najważniejsze zasady:
- sadź rośliny kwitnące od przedwiośnia do jesieni,
- łącz drzewa, krzewy, byliny, zioła, warzywa i rośliny jednoroczne,
- wybieraj kwiaty pojedyncze lub półpełne, bogate w pyłek i nektar,
- zostaw część ziół i warzyw do kwitnienia,
- nie koś wszystkiego jednakowo nisko,
- ogranicz opryski i unikaj ich w czasie oblotu owadów,
- zostaw suche łodygi, liście, drewno i naturalne zakamarki,
- posadź rośliny rodzime i nektarodajne, ale nie bój się wartościowych roślin ogrodowych,
- pamiętaj o nocnych zapylaczach i nie przesadzaj z oświetleniem.
Ogród przyjazny zapylaczom nie musi być zaniedbany. Może być piękny, uporządkowany i estetyczny, ale nie powinien być martwy biologicznie. Najlepszy efekt daje połączenie kompozycji ogrodniczej z odrobiną kontrolowanej dzikości.
Zapylacze w ogrodzie – nie tylko pożytek, ale znak zdrowego miejsca
Obecność zapylaczy mówi o ogrodzie bardzo dużo. Jeśli od wczesnej wiosny do jesieni pojawiają się w nim pszczoły, trzmiele, bzygi, motyle, ćmy, chrząszcze i inne owady, oznacza to, że ogród oferuje coś więcej niż ładny widok. Daje pokarm, schronienie i warunki do życia. To właśnie taki ogród jest najbardziej odporny, żywy i samoregulujący się.
Nie trzeba znać nazw wszystkich gatunków, żeby im pomagać. Wystarczy rozumieć, że różne owady potrzebują różnych kwiatów i różnych miejsc w ogrodzie. Pszczoły samotnice skorzystają z pustych łodyg i odkrytej ziemi, trzmiele z osłoniętych zakamarków, bzygi z kwitnącego kopru i krwawnika, motyle z nektaru oraz roślin dla gąsienic, a ćmy z wieczornych zapachów i mniejszej ilości światła nocą.
Zapylacze nie są jedną grupą o identycznych potrzebach. To cała sieć gatunków, które odwiedzają ogród o różnych porach dnia, w różnych miesiącach i przy różnej pogodzie. Im bardziej różnorodny będzie ogród, tym więcej z nich znajdzie w nim miejsce. A im więcej zapylaczy, tym większa szansa na zdrowe rośliny, lepsze plony, więcej nasion, owoców i prawdziwie żywy ogród.